Zrzut broni

Czas przemija a pamięć zostaje

Wawrzyniec Chałupka urodził się w Pławcach 08.08.1913 r. Do ukończenia 18 roku życia pracował w gospodarstwie rolnym ojca Leona, a po uzyskaniu stypendium średzkiego Starosty przez rok kształcił się na Uniwersytecie Ludowym w Dalkach. Powołany do służby wojskowej w 69 pułku piechoty w Gnieźnie po przeszkoleniu skierowany został do podoficerskiej Szkoły Korpusu Ochrony Pogranicza w Druji, woj. wileńskie, którą ukończył w stopniu plutonowego. Po zakończeniu służby wojskowej wrócił do Pławiec. W roku 1939 został zmobilizowany. Brał udział w Kampanii Wrześniowej, a pod Warszawą dostał się do niemieckiej niewoli. W czasie transportu do obozu jenieckiego zbiegł w okolicach Nekli. Po powrocie do domu zatrudnił się jako robotnik leśny w lasach Janowskich. Podobnie jak wielu jego rówieśników, którzy brali udział w wojnie obronnej 1939 roku, w pierwszej kolejności dostał się do konspiracyjnego Związku Walki Zbrojnej, przekształconego w 1942 roku w Armię Krajową. Ze względu na swe predyspozycje otrzymał funkcje dowódcy placówki wewnętrznej o kryptonimie 6/7 PN/1 zlokalizowanej w rejonie Pławiec. Pluton, którym dowodził liczył dziewiętnastu dobrze wyszkolonych żołnierzy. Do oddziału należeli między innymi bracia Wawrzyniec, Stefan i Jan Chałupka, Zygmunt Kupsz, Stanisław Kajdan, Stefan Rauchut, Henryk Szmidt, NN – szwajcer z majątku.

Plut. Wawrzyniec Chałupka

W połowie roku 1942 otrzymał następny dowód zaufania – mianowany został adiutantem komendanta Inspektoratu Armii Krajowej Środa Wielkopolska, por. Alfreda Furmańskiego ps. „Maciej”.

Wawrzyniec wchodził w skład kadry dowódczej placówki odbioru alianckiego zrzutu broni o kryptonimie „Proso 2”. Dowódcą był por. Alfred Furmański, a zastępcą oficera zrzutowego sierż. Szczepan Rybak ps. Jeż” – gajowy w Janowie. Trzonem załogi zrzutowiska podstawowego został oddział dowodzony przez plut. Wawrzyńca Chałupkę ps. „Junak”.

Jednym z bardzo istotnych zadań poprzedzających odbiór zrzutu było uruchomienie całodobowych punktów nasłuchu brytyjskiego radia BBC, za które odpowiadał st. sierż. Stanisław Szukalski ps. „Czarny”. Dwa nasłuchy znajdowały się w Środzie Wielkopolskiej, a jeden w Podgaju u plut. Michała Matłowskiego.

W dniu 13.09.1943 roku radio BBC nadało melodię „Piechota, ta szara piechota” która była sygnałem czuwania. Następnego dnia sygnał powtórzono, co oznaczało, że operacja zrzutu obędzie się w najbliższą noc.

Zadanie ochrony akcji „Proso 2” rozdzielono pomiędzy kaprali: Stanisława Maćkowiaka ps. „Śruba”, Stefana Olsztyńskiego ps. „Grab”, Franciszka Grzesiaka ps. „Grobla”. Pierwszy z nich organizował podsłuch telefoniczny Komendantury Lotnictwa w Mącznikach i posterunku policji w Dominowie. Drugi z grupą elektryków, oczekiwał na sygnał, aby w razie konieczności unieruchomić lotnisko Mączniki odcinając dopływ energii elektrycznej, a trzeciemu zlecono stałą obserwację posterunku policji i Urzędu Gminy w Dominowie, a ponadto otrzymał dodatkowy obowiązek zorganizowania zacierania śladów w rejonie pola zrzutowego.

Grupami osłonowymi terenu zrzutowiska dowodził ppor. Bolesław Pietrzak – Komendant Obwodu AK Środa, z udziałem dowódców terenowych: ppor. Klemensa Szczepańskiego z Nekli, plut. Bolesława Drzewieckiego i plut. Władysława Szymanowskiego z Kostrzyna, kpr. Franciszka Kaczmarka z Węgierskiego i kpr. Franciszka Grzesiaka z Dominowa.

Operacja zrzutowa odbyła się w nocy z 14 na 15 września 1943 roku w rejonie gajówki Janowo, na polu pomiędzy wsią Wysławice, a lasem biegnącym w kierunku wsi Węgierskie. Potężny samolot Halifax JD-172 „G” z nowozelandzką załogą pod dowództwem kpt. Pilota S/L Pitt`a nadleciał z kierunku Drzązgowa. Niestety usterki w sygnalizacji sprawiły, że dopiero po trzecim okrążeniu na wysokości 300 metrów i rozpoznaniu sygnałów świetlnych placówki, załoga Halifaxa dokonała zrzutu dwunastu pojemników zaopatrzeniowych.

Żołnierzom placówki odbiorczej udało się sprawnie odebrać i zakopać w uprzednio przygotowanych ziemiankach, jedenaście odnalezionych zasobników, które zawierały ponad 1200 kg podstawowego wyposażenia wojskowego dla średzkich jednostek terenowych AK.

W międzyczasie powrócił patrol pchor. Lecha Palinkiewicza, który złożył meldunek o dostrzeżeniu czaszy spadochronu nad obszarem leśnym pomiędzy zrzutowiskiem a wsią Węgierskie. Po bezskutecznych poszukiwaniach ostatniego pojemnika, trwających do świtu, oficer zrzutowy zarządził odmarsz drużyn.

Od wczesnego rana stado owiec z majątku Wysławice skutecznie zacierało ślady nocnej akcji.

Furmański przekonany o powodzeniu operacji, udał się do Środy i w punkcie łączności zewnętrznej, „Stella”, który prowadziła ppor. Stefania Musielak, złożył meldunek o przebiegu zrzutu łącznikowi sztabu okręgu i w godzinach popołudniowych wrócił do Janowa.

Mapka zrzutowsika w Janowie

 

Warta honorowa obok kontenera zrzutowego

 

15.09.1943 roku przed południem rozpoczął się okupacyjny dramat. Policja niemiecka, poinformowana o przelotach obcego samolotu, który krążył, zorganizowała niezwłocznie ponad stuosobową grupę funkcjonariuszy do przeczesywania tutejszego kompleksu lasów. Spodziewano się skoczków spadochronowych tzw. cichociemnych. Przypadek zrządził, że jednemu z policjantów wpadła noga w ziemiankę, zaczepiając o linkę spadochronową. W efekcie poszukiwań znaleziono jedenaście kontenerów zawierających między innymi dwa lekkie karabiny maszynowe, osiemnaście pistoletów maszynowych typu: ”Sten”, 76 granatów ppanc., 118 kg plastiku, radiostację, dwa pistolety z tłumikami, amunicje i środki opatrunkowe.

Tego samego dnia rozpoczęła się pierwsza fala aresztowań, która objęła dwunastu robotników leśnych, braci Stefana i Wawrzyńca Chałupków, braci Edwarda i Zbigniewa Matłowskich, Z. Kubsza i Z. Kalwaka, S. Kajdana i S. Rauchuta oraz por. A. Furmańskiego.

Po wyjeździe niemieckich ekip policyjnych, Jan i Leon Chałupkowie, udali się do lasu „na grzyby”, w poszukiwaniu nieodebranej przesyłki. Przeszukali dobrze znany sobie obszar leśny i znaleźli zawieszony na drzewie spadochron z zasobnikiem. Zdjęli go i przykryli runem leśnym. Nocą przywieźli brakujący dwunasty kontener i zakopali na terenie swego gospodarstwa rolnego.

Po aresztowaniu Wawrzyńca, Jan Chałupka, schował pistolet brata w stodole Niemca Brennera, u którego pracował.

Wawrzyniec osadzony został w Forcie VII Poznań, jak podaje „Encyklopedia Konspiracji Wielkopolskiej 1939-1945”. Jednak inne źródła pozwalają przypuszczać, że było inaczej. Informacja przekazana przez Pana Edmunda Sobkowiaka (ur. 1925 r.) kapitanowi Jarosławowi Wietlickiemu, brzmi następująco:

„Późnym wieczorem 23.X.1943 r. do moich rodziców Wincentego i Marianny Sobkowiaków zamieszkałych w Krerowie dotarł bliski znajomy Wawrzyniec Chałupka. Zmęczonego ucieczką z więzienia nakarmiono, przebrano, a więzienne pasiaki spalono.

Wawrzyniec opowiedział moim rodzicom, że uciekł z więzienia na ulicy Młyńskiej w Poznaniu podczas prac na więziennym ogrodzie mieszczącym się przy ulicy Solnej. Aura sprzyjała, dzień ten był od rana do późnego popołudnia wyjątkowo mglisty.”

Nocą ruszył w dalszą drogę na poszukiwanie kryjówki. Okazało się, że była to stodołą usytuowana pomiędzy gajówką Janowo a przydrożną kapliczką, pod którą w nocy z 14/15 września 1943 roku załoga zrzutowiska składała przed akcją uroczysta przysięgę.

Zaopatrzenie i żywność otrzymywał z domu rodzinnego w Pławcach. W ciągu pierwszych dni pobytu w kryjówce ostrzegł członków placówki odbiorczej o grożącym im niebezpieczeństwie aresztowania.

W tym samym dniu, w którym zbiegł – 23.X.1943 roku tajna policja niemiecka w Poznaniu, wysłała specjalny list gończy ścigania w trybie pilnym Wawrzyńca Chałupki z powodu przygotowania zdrady stanu.

Walory osobiste Wawrzyńca, a szczególnie zdolność szybkiej oceny sytuacji i odwaga, pozwoliły mu już drugi raz dokonać udanej ucieczki z miejsca osadzenia przez niemieckie służby specjalne.

Po wykryciu kryjówki i zorganizowaniu przez okupantów obławy w dniu 21 kwietnia 1944 roku plutonowy Wawrzyniec Chałupka zginął w czasie wycofywania się do lasu. Przywieziony w tym dniu jeden z więźniów obozu w Żabikowie stwierdził tożsamość zamordowanego. Ciało zabrali oprawcy i pochowali w nieznanym miejscu.

W dwa miesiące później Józefę i Leona Chałupków z córkami Marią i Stanisławą wywieziono na roboty do Niemiec. Wrócili w grudniu 1945 roku.

Przerwa w rozpoczętych po zrzucie aresztowaniach wykorzystana była przez niemieckie służby bezpieczeństwa do nieprzerwanie prowadzonego śledztwa, a sporadyczne tylko aresztowania, wyraźnie wpłynęły na osłabienie czujności organizacyjnej podziemia. Wiosną 1944 roku Gestapo dostarczyło do Urzędu Meldunkowego w Środzie listy z adresami ponad stu pięćdziesięciu żołnierzy AK do aresztowania.

Od połowy kwietnia rozpoczęła się trwająca do maja 1944 roku fala masowych aresztowań. W pierwszej kolejności zatrzymano i przesłuchiwano członków sztabu i dowództwo wszystkich terenowych placówek Obwodu AK Środa ( powiat Środa).

Do końca sierpnia w rękach Gestapo znalazło się ponad stu siedemdziesięciu żołnierzy AK, a do końca roku około dwustu.

Tylko bardzo nielicznym z aresztowanych udało się przeżyć okres barbarzyńskich tortur zadawanych w czasie śledztwa i pobytu w obozach zagłady.

Po wkroczeniu Armii Radzieckiej – Leon Chałupka, sołtys Pławiec, zgłosił NKWD fakt zakopania zrzutowego zasobnika. Rosjanie zasobnik wykopali i zabrali. Po utworzeniu polskiej administracji, pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, wielokrotnie przesłuchiwali członków rodziny Chałupków doprowadzając do tego, że nękany Jan Chałupka porzucił Pławce i wyprowadził się na ziemie odzyskane. Sądził, że uniknie kontaktów z „bezpieką”. Rzeczywistość okazała się inna – i tam go dopadli.

Państwo Józefa i Leon Chałupkowie mieli siedmioro dzieci, trzy córki i czterech synów. Trzech z nich w czasie II Wojny Światowej oddało Ojczyźnie to co najcenniejsze, własne życie.

Z głębokim smutkiem piszę o jednym z aktów wojennego dramatu. Okazało się bowiem, że władze niemieckie otrzymały donos o ukrywającym się Wawrzyńcu. Wobec tego, że znane są dziś dwie wersje prawdy o denuncjacji, z braku dowodów i stuprocentowej pewności, mogę o tej tragedii tamtych lat jedynie wspomnieć. Stuprocentowy jest jedynie fakt zdrady i ludzkiej podłości.

Nie odnajdziemy już nigdy mogiły plutonowego Wawrzyńca Chałupki, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby pamięć o żołnierzach, którzy oddali życie w obronie wolności i honoru Ojczyzny, trwała jak najdłużej i mogła się z nią zapoznawać kształcąca swą osobowość polska młodzież.

Dziękuję Panu prof. dr hab. Władysławowi Chałupce za pomoc i udostępnienie niepublikowanych dotychczas materiałów historycznych.

Od roku 1983 w rocznicę alianckiego zrzutu odbywają się w Janowie corocznie uroczyste msze polowe w intencji zamordowanych przez gestapo żołnierzy AK, którzy brali udział w odbiorze broni.

Moment odsłaniania tablicy pamiątkowej

Pomnik plut. Wawrzyńca Chałupki w Środzie Wlkp.

U zbiegu ulic Wawrzyniaka i Kilińskiego w Środzie Wlkp. W dniu 18.09.2010 r Stowarzyszenie Nasza Środa ufundowała pomnik na którym widnieje napis:

„Plut. Wawrzyńcowi Chałupce  08.08.1913r. – 21.04.1944 r. Żołnierzowi Armii Krajowej Bohaterowi Ziemi Średzkiej Poległemu Z Rąk Niemieckiego Okupanta

                                                                                                  Ziemia Średzka 18.09.2010r.”

                                                                                                     

                                                                                                                   Kpt. Jarosław Wietlicki